piątek, 17 czerwca 2011

Lustra

Rzecz jasna, że to we mnie tkwi wyzwanie. Za każdym razem to samo, te same wzorce, i jednaka moja reakcja. Gdybym miał wejrzeć w siebie... to moim wyzwaniem jest przeraźliwa pustka którą noszę w sobie. Pustka po czymś lub na coś. Na co dzień uciekam przed nią nurzając się w działaniach. Przeraża mnie w jakiś sposób bliskość. Denerwuję się i wiercę im bliżej środka to mnie dotyka... aż w końcu zasysa.... ssie..... i tracę kontrole. Zachłannie próbuję wypełnić się cały. To ja jestem nieogarnięty. Projektuję swoje działania na kobiety. Wydaje mi się, że one chcą mnie pochwycić kiedy to ja je pochwycam i gniotę jak gniecie się papier w zbyt szybkim jedzeniu czekolady. Tutaj siedzi również mój całkowity brak pewności siebie, po zdjęciu zbroi i całego oręża w którym paraduję... staję nagi i chwieją mi się nogi. Nie chcę dopuścić do sytuacji tej. Będe walkił w zbroje, machał mieczem i szarzował...gwizdał, parchał....

ale są takie sytuacje w której to wszystko ustaje, to wtedy kiedy ktoś rozbiera mnie do naga i widzi czym jestem naprawdę. Boje się tego jak diabli.

jestem straszliwym egoistą oprócz tego

Brak komentarzy: