
Zacznijmy od tego, że świadomy umysł musi sobie zdawać sprawę, że gdy postanawia wyruszyć z punktu A do punktu B (zrealizowanie planów)... to i tak nie osiągnie nigdy punktu B. Dlaczego ? Ponieważ, po drodze zmienią się okoliczności, zmieni się umysł, pojawią się nowe możliwości, nowe szanse i okazje, które początkowy plan całkowicie zmodyfikują. Dlatego też człowiek podążający "swoją drogą" w pewnym momencie z niej schodzi...i podąża do punktu C(pierwsze "porażki"), którego lokalizacja wciąż się zmienia (kolejne). Umysł otwarty i świadomy nie trzyma się kurczowo swojego planu - wie, że sporządzony on został tylko jako pomoc przy starcie.
Umysł świadomy zauważył... że "RZECZYWISTOŚĆ TAKA JAKA JEST", jest efektem kształtowania jej przez inne świadome istoty. Rozgląda się dookoła siebie i widzi.... że prawie wszystkie przedmioty, które go otaczają były kiedyś czyjąś myślą... marzeniem wizjonera, który podjał później pracę i zmodyfikował dostępną mu materię. Tyczy się to również duchowości mas... którą po prostu wymodelowano... by służyła pewnym interesom. Niektóre przedmioty działają dzięki kreatywności ludzi, których praca uznana została początkowo za całkowicie nieprzydatną (przesył prądu zmiennego, Nikola Tesla). Umysł dostrzega.... że jest odbiorcą tej zewsząd emitującej się myśli innych ludzi. Większość zmaterializowanej myśli jest dziś za pieniądze. Umysł widzi w tym absurd... przygląda się panującym prawom i zasadom...by użyć ich później we własnych celach. Uczy się. Dzieki internetowi ma dostęp do nieograniczonej ilości wiedzy z każdej dziedziny.
Umysł dostrzega, że nie potrafi już dłużej trzymać w kieracie emocji, które burzą się w trakcie pasywnego odbioru rzeczywitości. Umysł wie już, że każy człowiek jest Twórcą i powołany został do tej czynności, do aktywnego współuczestnictwa w powoływaniu do materialnej formy ŻYCIA. Umysł dostrzega, że należy poruszać się drogą jak najmniejszego oporu, by oszczędzić energię... na czas gdzie trzeba użyć ognia...i spalić, zniszczyć i odbudować. Umysł dostrzega coraz więcej zależności... które początkowo krępują mu swobodę działania. Tutaj zwykle kończy się materialistyczny model funkcjonowania rzeczywistości...a zaczyna wielowymiarowy, nierozerwalnie związany ze świadomością twórcy - czyli w tym wypadku umysłu świadomego człowieka.
Powstał plan działania, który w chwili podłączenia do niego zasilania z serca i emocji zaczyna pulsować i rozszerzać się na przyległy do niego wielowymiarowy kosmos. Umysł obserwuje zaburzenia w polu czasoprzestrzennym co powoduje niezwykłe zbiegi okoliczności, synchronizacje w czasie oraz przyciąganie do siebie pomocnych ludzi (bądz wrogich). By plan mógł zmieniać rzeczywistość nie wystarczy jego mapa mentalna i zasilanie z emocji - potrzeba również dynamiki...czegoś co zapewni jego zmienność w czasie, możliwość przystosowania się do fluktuacji rzeczywistości...tutaj zaczyna się aktywna postawa Świadomego Człowieka. W tym momencie przestaje on wartościować swoje doświadczenia na Pozytywne i Negatywne... Sukcesy i Porażki.... gdyż wszystko co go spotyka od tej chwili ma swój głęboki sens na drodze do realizacji planu - jest swoistym Językiem. Odrzucenie wartościowania jest niezwykle potrzebne przy odnajdywaniu drogi najmniejszego oporu w sytuacji gorącej i nagłej... trzeba mieć umysł pusty i gładki jak tafla jeziora w bezwietrzny dzień.... tutaj przytoczę pewną przygodę, która z perspektywy ówczesnego "TU I TERAZ" wyglądała jak całkowita porażka... skreślająca dorobek kilku lat:
Jakiś miesiąc temu (tygodnie w których pisałem, że niebo mi spada na łeb)...okazało się, że projekt który zrobiłem nie może być zrealizowany... bo popełniłem w nim bardzo dużo błędów... inwestor zarządał zmiany rozwiązań i nowego projektu (nie bedzie juz tego domu ze slomy)... winę zrzucono na mnie...mimo i decydujący wplyw mial blad konstruktora. Mialem przeogromne poczucie winy i osamotnienia w tej sprawie.... przestałem wierzyć w moje domki z gliny.
Wyciagniawszy wnioski z zaistnialej sytuacji, w ktore nikt nie sprawdzil moich bledow ... podjalem decyzje o stworzeniu grupy projektowej... z moich kumpli ze studiow... chcialem by zaczeli prace w biurze u mojego szefa...i wspolnie jako zespol bysmy sie wzajemnie sprawdzali...bo inni nie mieli czasu.
Moj pomysl zostal odebrany jako próba stworzenia wewnętrznej firmy...celem wyksztalcenia pracownikow i opuszczenia firmy-matki. Szef powiedział ze sie na mnie "wkuriwł".... dostałem maila o tresci z ktorej dowiedzialem sie, ze ponoc firma ma przezemnie straty...i ze jestem fatalnym projektantem bo nieumiem konstruować budynków...i ze nie sa zainteresowani dalsza wspolpraca ze mna...bo nie potrzebuja takich jak ja... z szalonymi pomyslami...potrzebuja wyrobnikow...nie maja na moje czasu. ironicznie zasugerowano mi bym zalozyl swoją firmę, skoro jestem taki aktywista i "mam biznesplan".
To był cios. Przybiło mnie to. Potrzebowałem kasy...gdy nagle ucięto mi jego jej jedyne źrodło... nie chciałem pracować w innej firmie...bo mało kto chce robić domy z gliny... Chciałem realizować marzenia... aleokazało się ze od teraz juz nie pomogą mi Ci co mieli pomagać... Nie wiedziałem jeszcze, że to efekt transformowania się rzeczywistości, której Inteligencja chce wprowadzić mnie na inny poziom współistnienia z nią. Mineło dokładnie 20 min od odebrania maila który faktycznie wywalał mnie z roboty... i dostalem drugiego, od znajomego ktory poinformował ze chce poznac mnie z panią architekt, ktora zna się na domach z gliny.
Dziś ta pani jest tą, która podpisze dom pod Poznaniem i wiele nastepnych.
Udalo sie odsunac wrazenie odrzucenia i porażki ... wczytalem sie w maila... ktory wyrzucał mnie z roboty.... pomyslalem: moze faktycznie powinienem założyć firmę ? Moze to znak? Nie czulem sie wcale na siłach... ale zaczalem dzwonic po znajomych szukajac mozliwosci pomocy od innych architektow, ktorzy mogliby podpisywac moje projekty...i znalazlem !! NA tę chwile mam kontakt z trzema! Nagle.... niewiadomo skąd.... ze słabo opłacanego studencika "odsrzeleńca"...ktoremu marzą się domy z gliny... stalem sie tym ktory rozdaje karty... nie moglem w to uwierzyc... moje zarobki wzrosly potancjalnie o 200% .... nawet znalazłem 50$ !! ... a przecież równie dobrze to mógł byc mój zawodowy grób...
Porażka okazała się być wejściem w zupełnie nowy obszar działalności.
Umysł świadomy...rozumie, że zjawisko "szczęścia" i "fortuny" nie jest efektem jakieś bezwładnej siły miotającej się po wszechświecie, uderzającej w przypadkowe istoty które stanęły jej na drodze.... to raczej efekt działania jednego z podstawowych praw wszechświata jakim jest rezonans z elementami wibrującymi w tych samych częstotliwościach. Kluczem jest tutaj stan umysłu człowieka świadomego, który generuje określone częstotliwości myśli. To efekt "sięgania po to co najlepsze".
"Man who waits for roast duck to fly into mouth must wait very, very long time." - To powiedzenie Chińskie określa zasadę tego prawa, opierającego się na zjawisku transformowania całego kosmosu przez umysł i aktywność. Z chwilą podjęcia aktywnych działań... zmodyfikowany zostaje cały wszechświat, wszyscy ludzie, wszystkie wydarzenia podporządkowują się świadomej myśli z siłą wprost proporcjonalną do iloczynu mocy człowieka i jego zdolności do podążania za spontanicznymi zmianami.
Po jakimś czasie świadomy umysł stwierdza, że wokół niego rozpościera się bańka... alternatywnych praw i zasad... na którą coraz słabiej wpływają sygnały z rzeczywistości która wydała go na świat...bańka poszerza się, wciągając do środka nowych ludzi, nowe obszary... bańka zaczyna tworzyć przedmioty i przestrzeń. W tym momencie najczęściej umysł konstatuje, że jego postrzeganie i sprawne posługiwanie się prawami, ktore stworzył... są unikalne. Można dzięki temu zdobyć pieniądze, tworząc coś... co jest nasączone ENERGIĄ TEJ BAŃKI... zwykle bardzo dobrze się to sprzedaje, gdyż zawiera w sobie element innowacyjności, nowego spojrzenia, świeżości, humanizmu oraz holizmu.
Umysł popada jednak czasami w stany odrętwienia... kiedy traci orientację, gubi się. W takim stanie emocje zaczynają perturbować...wić sie nieposkromione... będąc energią z której powstaje całe mnóstwo myśli o charakterze zwątpienia, przygnębienia. Nie jest to również przypadkiem...tak po prostu jest w każdej podróży z mało dokładna mapą...lub bez niej. Umysł świadomy początkowo wpada w panikę... próbując odnaleść się, szukając punktów odniesienia, które jeszcze chwile miał przed sobą. Widząc, ze to pogarsza jego sytuację... zaprzestaje wszelkiej działalności...i pogrąża się w nicości, pustce i ciszy. Tutaj zaczyna się nowy etap jego podróży, gdyż Umysł dostrzega gwiazdy... które pomagają mu wznowić podróż...po jakimś czasie rozpoznaje swój stary kurs... lecz nie wraca już na niego... obrał już nowy.
Doświadczając swej drogi tu i teraz, umysł nie dostrzega większego sensu (poza wiecznie zmieniajaca sie sciezka do punktu C), który odnajduje dopiero w retrospekcji. To daje mu siłę by wierzyć w poprawność wskazań jego kompasu duszy.
Umysł powraca do pierwszego dnia... w którym postanowił podjac trudy podóży...i dostrzegł jak istotne było stworzenie obrazu-mozaiki swoich pragnień. Umysł wie, że pragnienia i marzenia to jedyne elementy posiadające moc, z których można cokolwiek budować. Umysł przypomina sobie, jak bardzo niedowierzał w powodzenie swoich przedsięwzięć...i jak bardzo musiał je później zmodyfikować.... okazując się początkowo naiwne.
Umysł w końcu dostrzega, że zaprzestać podróży do umrzeć przed śmiercią.
Umysł w końcu stapia się z sercem i stanowią jedną mądrość.
2 komentarze:
1. !!!
2. more! more please!
3. oby dla Siebie jak najwięcej - tańcząca dusza raduje inne
Prześlij komentarz