środa, 1 sierpnia 2007

kilkudniowe przemyślenia o teraźniejszości

blogu blogu blogu... Tajemnice zadowolenia odkryłem. Otóż należy zawierzyć siłom wyższym, w żadnym wypadku nie należy próbować mierzyć się ze światem mimo iż to walka godna wszystkich pieśni o bohaterach, będzie walką męczennika. Bycie męczennikiem nie jest tym co tygryski lubią najbardziej. Jednak bardzo sobie ukochałem by nim być przez ostatnie kilka miesięcy. Wgrałem sobie dziwny program do głowy ... swoją unikalność, mesjanistyczne posłanie oraz ogrom pracy do wykonania w dziele oświecania ciemnoty człowieczej. Gdybym to wyczytał w książce beletrystycznej - ok. Ale to słaby program jak dla mnie, dorwała mnie apatyczność i niczym nieuzasadnione poczucie wyższości. Znam sekret. Ciężko się go wprowadza w życie. Trzeba się odwoływać to takich nie modnych pojęć jak Bóg, aniołki. Cóż... czeka mnie małe pranko mózgu, bo zabrnąłem w ślepy zaułek.

Chcę całkowicie oddać się w ręce losu, uwierzyć, że cokolwiek ma się stać będzie nieuniknione - bo przecież nie stało by się gdyby było inaczej. Chcę uwierzyć, że życie to fraszka, chwilowa przygoda w której punktami są doświadczenie i mądrość ... a wszystko inne to programy ambicji i rozbudowanego egoizmu. Chcę wgrać sobie ze starych dyskietek troche skromności i ciszy, nieco zadowolenia z tego co jest i mam. Chcę przykasować nieco swoje predyspozycje do życia w przyszłości, w niesamowicie górnolotnych ideałach... chcę znów być zwykłym szarym człowieczkiem.

W ramach deprywacji sensoryczno-społcznej postanowiłem wybrać się w oczyszczającą, 10-dniową podróż rowerową po Suwalszczyźnie. Będziemy jeździć to tu to tam, nocować przy jeziorkach, rzeczkach, odnawiać więzi międzyludzkie oraz te z naturą. Wyjazd ma być moim odpoczynkiem i wyprawą w inny świat a jednoczesnie wprawką w coś poważniejszego - wyprawę do Norwegii 2008. bardzo się do tego zapaliłem, gdyż Skandynawia do w moim przekonaniu twór ostatecznie najpiękniejszy. Oby moje ścieżki poprowadziły mnie w tamtym kierunku ;-)

Brak komentarzy: