poniedziałek, 21 maja 2007

virtual

Aniech to szlag. Ludziom od internetu sie we łbach pokiełbasiło. Umówiłem sie z koleżanką dziś, 10 m od mojej klatki, a z 11m od jej... wypadlo mi spotkanie z glowy bo historia sztuki mnie opanowala... po 30 min od umowionej godziny spotkania pisze mi na gg ze ją zaskoczylem swoim nieprzyjsciem... a ja pytam to czemu po mnie nie wpadlas... masz rzut beretem... a ona ze sie wstydzila...i calosc rozmowy zamknela sie na gg.... ja pierdole...co za swiat i co za ludzie.

Brak komentarzy: