sobota, 2 kwietnia 2016

słowo na M

aby tego maila przeczytać potrzebujesz 15 min spokoju, jeśli go masz to zapraszam dalej... zachęcam aby włączyć muzykę i czytać wyrywkowo...zagubić się, pogubić w słowach i zniszczyć całą liniowość tychże sformowań... piszę to, aby jeszcze na chwilę zatrzymać się przy tym wyjątkowym uczuciu, podzielić się tym z Tobą.



pod wpływem naszego ostatniego spotkania, chcę poświęcić nieco uwagi temu, poprzyglądać się, dostrzec...  porusza mnie do głębi, coś czego nie mogę porównać ani odnieść, coś poza opisem i dążeniem, wysnute i wyłaniające się... jak nieznany kształt z jeziora nocą w światłach księżyca i gwiazd... skupić uwagę na tym chcę przez jeszcze chwilę odkryć nieco więcej z tej wielowymiarowości... mrużąc oczy... znikają mocne brwi i włosy, później zanika też wspólna historia, odpływają sensualne namiętności cielesnych polaryzacji, słowa milkną, spojrzenie się uspokaja, czas absurdalnie wygina swoje ciało jakby chciał uformować przestrzeń w której to się wydarza. kiedy spotykamy się zawsze czuję w sercu taką przenikającą mnie do głębi, wibrującą i migoczącą radość. jest prosta i bezpretensjonalna, bez dekoracji i udziwnień, jest piosenką z lat 20, monochromatycznym filmem z przydługimi scenami polskiej wsi. wraz z tą radością, za rękę płynie stróżka wdzięczności, pokornej, pełnej szacunku i oddania... wdzięczności, że jest mi dane tego doświadczać, że mam to szczęście, że otrzymuję ten dar mimo iż nigdy nie miałem odwagi prosić... chociaż odkąd Cię znam to marzyłem o tym. to dar bliskości, intymności, zaufania, zrozumienia, akceptacji i oddania. to balsam ktory uzdrawia moją duszę na każdym poziomie, dodaje siły, odwagi. Przeglądam się w Twoich oczach i widzę w nich blask przenikającej wszystko esencji.. to jak wrócić do domu po długiej wyprawie...

Kiedy śmiejemy się razem do łez - wewnątrz zawsze jestem spokojny jak tafla szkła - w środku przyglądam się temu uczuciu które rośnie wtedy niczym orientalny, magiczny i migoczący na fioletowo grzyb w trakcie deszczu wiosną. Pełną piersią śmieję się z Tobą tak jakbyśmy wspólną dłonią malowali, jakbyśmy tańczyli, jakbyśmy dotykali czegoś wspólnie. Widzę w Twojej twarzy wtedy coś naprawdę dla mnie pięknego. Odwzajemniasz tą radość, kultywujesz ją jak dba się o ulubioną grządkę pomidorów. Rozsmakowujesz się w ich czerwieni i cieple promieni słońca, cieszy Cię widok mnie-radosnego, naprawdę do głębi czuję, że Cię to cieszy. Dlatego ta radość trwa. Generujemy szczęście i ogrzewamy serca w promieniach tej radości, zmarznięte serca... serca samotnych wilków chodzących swoimi, krętymi drogami. Niezwykła jest geneza tego światła...bo ono mam wrażenie wyrasta z całej ciemności naszych dusz... z najczarniejszych ich zakamarków do ktorych bez strachu mamy odwagę sięgnąć... widzę mrok twojej duszy... widzę też granice tego mroku, bardzo jasno je widzę, okalają krainę wspaniałej żywej istoty, pachnącego dębowo-świerkowego boru porastającego starą duszę...przechadzamy się tą mroczną krainą zupełnie się zapominając, absolutnie nie zwracając na to uwagi, ciesząc się wiosną obecności... ten ciemny bór to nie tylko Twój las... to również mój... podróżując tamtymi bezdrożami przechadzamy się po mchu wspólnego naszym duszom wymiaru... dla mnie to tak piękne uczucie móc tam kogoś spotkać w miejscu gdzie doświadczam bezkresu samotności... sama Twoja obecność jest celebracją i świętem.. to lustrzane odbicie ... źródłem tej radości.. ta precyzja bycia w dokładnie tym samym miejscu

To wszystko nie ma nazw... nie da się opisać...to wibrujące doświadczenie...zjawiające się, odchodzące... pulsujące tętnem...
moje życie warto jest przeżywać m.in. ze względu na spotkania z Tobą. Dziękuję za nie, uczą mnie dostrzegać piękno relacji. W moim sercu jest Twój dom, wiem, że w Twoim mam swój.

chciałem się tym podzielić z Tobą i uczyniłem to :)

Brak komentarzy: