piątek, 30 grudnia 2011

wstęp do końca.

zaczelo sie wszystko wywracać... i przyśpieszac... burzyć... jednoczesne zmieniac bardzo szybko... zaczelo mnie rzucać po miejscach roznych.... ustawiac w bardzo trudnych sytuacjach... ktore trwaly chwilę....i frr.... i znow...nowe ...i nowe.... ale ludzie....
tajemnicze jest to jacy ludzie sie pojwiaja...
mam wrażenei że to jakieś stare kosmiczne plemie, bardzo starych dusz
które obecnie się zbierają po coś
i jak Ci to piszę to frunie rzeka ciarek mi po plecach
i rozpoznajemy siebie w mig, bo mamy w sobie wszyscy Moc
i Życie.
to jak powracać do starej rodziny po długiej wyprawie
trudne to ... odkrylem ze bardzo trudno jest zachować równowagę wobec tej mocy i uczuć
nie zmieszać tego z kulturowym błotem
i rutyną przyzwyczajeń starych
to jest tak nowe, że nie pasuje do tego żadne stare pojęcie miłości
a jednocześnie starsze niż gwiazdy.
pra-stare
można w tym jedynei Być... i dziwić się... jak się to rozwija i jak to jest neizwykłe... i przedziwne
w ciągu ostatnich 6 mcy zdażyło się 80% mojego życia.
opuszczając iluzoryczność czasu, gdyż to nei jego upływ przecież mówi o tym ile się żyje... ale intensywność i pełnia doświadczeń
to własnie te 6 mcy to większość tego co przeżyłem... a ludzi których poznałem to Ci ktorych zawsze szukalem mimo iz nie jest prosto łączyć te moce
i to dzieje sie samo
poza intencją, po za chęcią...
wystarczy nie blokować, dlatego tak na to zwracam uwagę
aby nie zaśmiecać przepływu
bo on sam w sobie jest inteligentny i zmierza.
i chyba tyle. kropka.
czułem się sam widzem tego co pisze.
troche to nie ja pisałem.

Brak komentarzy: