inspiracja: http://www.youtube.com/watch?v=hl7C0o1xwIA
Tak mówią. Świat to tylko przejażdzka. Nie jest trudno przyswoić tę informację, gdy siedzi się z browarem sącząc wieczór, kiedy niewiele więcej do zrobienia... zdaje się, że można wówczas przyjąć każdą koncepcję, bawić się we wszystko... bo co za różnica.
Piszę teraz, aby namalować ten punkt w czasie, kiedy wszystko wokół mnie spada z półek, tłuką się talerze i trzęsie się ziemia. Czuję lęk i smutek. W tej chwili właśnie, próbuję poczęstować się koncepcją, że świat to przejażdżka. Piszę, aby udowodnić sobie za rok... że Życie zawsze toczy się dalej, niezależnie od tego jak źle jest i jak bardzo nie widzisz wyjścia z sytuacji.
Zadłużyłem się na sporą kasę, a mimo wszystko nie udało mi się domknąć budowy w Laskowicach w sposób, w którym mógłbym powiedzieć, że kupiłem sobie za te pieniądze ... chociaż ich zadowolenie i radość. Nie są ze mnie zadowoleni, zawiodłem.
Zachorowałem kilkanaście dni temu w sposób, który nie był moim doświadczeniem od wielu wielu miesięcy. Zwaliło mnie na kolana na twardo odpinając od wszystkiego. Wpompowało ogień do ust, abym nie mógł jeść, abym milczał. Ból wyciskał łzy z oczu, zostawiając w nich zwątpienie... we wszystko co było dla mnie ważne.
Odwołano finansowanie festiwalu Cohabitat Gathering 2012 - coś co było dla mnie brzegiem, do którego miałem dopłynąć... zmęczony... ale miałem tu dopłynąć i miało być już ok od tego momentu. Nie ma jednak już tego brzegu.
Dziś mój brat rozwalił na słupie mój samochód. Tak chyba aby domknąć całą sentencję zdarzeń jakimś akcentem.
Po raz pierwszy nie mam kasy na zapłacenei czynszu... wszystkie moje idee wydają się teraz tak naiwne... a ja sam... małym chłopcem z patykiem w ręku, który chciał zmienić świat... a jedynie nabił sobie guza. Ale to ponoć nie ma znaczenia, bo świat to przejażdżka w parku rozrywki.
Zwykle miałem w sobie ogień by działać w takim momencie... ale choroba wyłączyła mnie z prądu. Doświadczam słabości i bezsilności.
Oto moja lekcja pokory... w Tu i Teraz. I jestem tak bardzo wdzięczny za nią.
Tak mówią. Świat to tylko przejażdzka. Nie jest trudno przyswoić tę informację, gdy siedzi się z browarem sącząc wieczór, kiedy niewiele więcej do zrobienia... zdaje się, że można wówczas przyjąć każdą koncepcję, bawić się we wszystko... bo co za różnica.
Piszę teraz, aby namalować ten punkt w czasie, kiedy wszystko wokół mnie spada z półek, tłuką się talerze i trzęsie się ziemia. Czuję lęk i smutek. W tej chwili właśnie, próbuję poczęstować się koncepcją, że świat to przejażdżka. Piszę, aby udowodnić sobie za rok... że Życie zawsze toczy się dalej, niezależnie od tego jak źle jest i jak bardzo nie widzisz wyjścia z sytuacji.
Zadłużyłem się na sporą kasę, a mimo wszystko nie udało mi się domknąć budowy w Laskowicach w sposób, w którym mógłbym powiedzieć, że kupiłem sobie za te pieniądze ... chociaż ich zadowolenie i radość. Nie są ze mnie zadowoleni, zawiodłem.
Zachorowałem kilkanaście dni temu w sposób, który nie był moim doświadczeniem od wielu wielu miesięcy. Zwaliło mnie na kolana na twardo odpinając od wszystkiego. Wpompowało ogień do ust, abym nie mógł jeść, abym milczał. Ból wyciskał łzy z oczu, zostawiając w nich zwątpienie... we wszystko co było dla mnie ważne.
Odwołano finansowanie festiwalu Cohabitat Gathering 2012 - coś co było dla mnie brzegiem, do którego miałem dopłynąć... zmęczony... ale miałem tu dopłynąć i miało być już ok od tego momentu. Nie ma jednak już tego brzegu.
Dziś mój brat rozwalił na słupie mój samochód. Tak chyba aby domknąć całą sentencję zdarzeń jakimś akcentem.
Po raz pierwszy nie mam kasy na zapłacenei czynszu... wszystkie moje idee wydają się teraz tak naiwne... a ja sam... małym chłopcem z patykiem w ręku, który chciał zmienić świat... a jedynie nabił sobie guza. Ale to ponoć nie ma znaczenia, bo świat to przejażdżka w parku rozrywki.
Zwykle miałem w sobie ogień by działać w takim momencie... ale choroba wyłączyła mnie z prądu. Doświadczam słabości i bezsilności.
Oto moja lekcja pokory... w Tu i Teraz. I jestem tak bardzo wdzięczny za nią.
2 komentarze:
Kurna! Paweł! Normalnie mi skrzydła opadły po info o niezadowoleniu z budowy i wycofaniu dofinansowania.
"Nawet jeśli wydaje się, że nasze starania przez całe lata nie przynoszą żadnego rezultatu, pewnego dnia światło, które jest w dokładnej proporcji do nich, przepełni naszą duszę."
Simone Weil
Prześlij komentarz