godzina 0645.
wyjechał mój druh Konrad. Jego wsparcie było kluczowe. Był na tej budowie jednym z aniołów, które pojawiły się by wesprzeć karkołomne zadanie. Jestem pełen wdzięczności za jego trud oraz to ile mogłem się nauczyć, jedynie podpatrując jak pracuje i jest. Jak sam o sobie mówi "posiada wysoką etykę pracy". Czuję, że ta etyka daje o sobie znać nie tylko w pracy, ale przejawia się na wszyskich poziomach zaangażowania. W podzięce wysyłam Konradowi mocną intencję by udało mu się z Anią... życzę Ci tego! :)Laskowice zachmurzone i samotne. Jest w tym urok. Stanąłem twarzą w twarz z budynkiem, jak z przeznaczeniem. Doświadczam swojej małości w obliczu zadania. Lekcja pokory i świadomości, że nie wszystko da się zrobić samemu. Mimo to czuję się spełniony, dopóki się nie poddaję jestem zwycięzcą.
Tęsknie za Agatą, mimo iż nie mówię o tym nawet do siebie. Wielki ogień przygasł i tli się węglikami wewnątrz ciemnego ogniska. Nie ma już w tym celu ani potrzeby konkretnej, jest pulsacja i ciche, rytmiczne tętno. Obserwuję to Żyjątko jak się zmienia i transformuje od kropli do burzy po małego ptaka siedzącego na ostatniej gałązce brzozy. Wciąż startują ze mnie małe statki kosmiczne ciągnąc za sobą małe sznurki połączeń, chociaż nie wiem czy którykolwiek dociera na tę drugą planetę.Jestem wdzięczny za gwiazdy osnute wieczornym ukojeniem i spokojem, którego sam nie potrafię wytworzyć, za spojrzenia, które prześwietlały mnie na wylot, za milczenie i dzikość, która pomogła mi odkryć tak wiele męskich pierwiastków, za kobiecość i wdzięk.
Ptaki bawią się w powietrzu.
Zwykłe istoty bawią się na ziemi.
Wzniosłe istoty bawią się w przejawieniu.
(Thinley Norbu)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz