ze snu brutalnie wyrwal mnie niosacy sie po calej okolicy krzyk. meski krzyk. poczatkowo nie moglem dojsc czy to byl sen czy nie. Czulem ogromny niepokoj. siedzialem nasluchujac szelestow. musialem w koncu wyjsc z namiotu i sprawdzic. ognisko jeszcze mocno sie zarzylo, musialo byc kolo polnocy. niepokoj siegal zenitu. zobaczylem czerwonu punkxik papierrosa . . . kto to. poszedlem sprawdzic. nikogo nie bylo. zdawalo mi sie? dziwne. wrocilem do ognia, stal tam juz Jacek. krotka rozmowa zdradzila geneze krzyku. rozmaawialismy.
nie moge dojsc do siebie. wyrwalo sie ze mnie cus. siedzialem przy ogniu sam. to byl rowniez i moj krzyk , . . .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz