niedziela, 18 października 2009

alien dreamtime

przed snem wyobraziłem sobie centrum galaktyki, jako źrodło miłości. Zasnąłem.
Sny tej nocy miałem dramatyczne, symboliczne, znaczące, pełne mocy. Pamiętam dokładnie w jaki sposób się obudziłem.... kamera snu zanurkowała w stronę gruntu, zaczęła się kręcić....i jakby przez tunel pojawiłem się w swoim ciele. Nie otwierałem długo oczu, chcąc przypomnieć sobie wszystko - walczyłem o te fragmenty dobre 30 min... odnalazłem strzępy mojej walki z jakimiś ciemnymi energiami, kontaktów z pozaziemskimi cywilizacjami.... pamiętam krótkie wycinki scenariusza... przed snem oglądałem fragmenty Matrixa, w których Neo łamał obowiązujące prawa fizyki, oglądałem też film twierdzący, że materia jest jedynie holograficznym złudzeniem. We śnie skorzystałem z tej inspiracji, naginając co potrzeba, gdy zaatakowały mnie gremliny haha, które były wysłannikami jakieś podłej wiedźmy ;-).
Po powrocie miałem wrażenie, że we śnie o coś walczyłem, i że walkę wygrałem, było to coś związane z emocjami, z oswobodzaniem się z zależności. Bitwa nigdy nie jest ostateczna.... gdyż 'ceną wolności jest wieczna czujność'.

Brak komentarzy: