Obserwuję swoje ścieżki, ich krętość i kierunki. Ide dziś po ziemi do której zmierzałem wczoraj... czy byłem w pełni świadom miejsca do którego zmierzam ? Nie sądze. Chciałem spełnić marzenie, zachciankę... Poświęciłem czas i oto jestem tu i teraz... moja przestrzeń jest dokładnie taka jaką ją stworzyłem lub jakiej pozwoliłem się stać. Czas czas czas. Czas ma naturę wody... w małych ilościach jest niczym... w dużych to potężna siła, jeśli konsekwentna. Obserwuję swoje ścieżki i czas. Wiem, że potrzeba czasu by rzeczy się działy i stawały, potrzeba procesu by można było w nim zaistnieć.
Mój czas był bardzo jałowy ostatnio, chłodny i precyzyjny. Nie mam zbytków czasu, mimo wszystko jednak znajduję go by żyć bardziej w rzeczywistości subtelnej. Wielokrotnie ostatnio dzięki temu czułem te mrowienie w brzuchu... to był dobry czas. Czas... nieskończoność teraźniejszości.. czy upływ czasu ? Jakże dwa różne horyzonty...mimo iż nic się obiektywnie nie zmienia.
To wszystko to złudzenie... nie ma drzewa i tej jesieni, witraży i światła. To idealna iluzja. Chcę bawić się w tym śnie, chcę wykorzystać go dobrze.
ależ ja się zapominam... nie trzeba przecież tak kontrolować wszystkiego... wystarczy zaufać w słuszność tego co się dzieje... :)
"strumień świadomości" po raz kolejny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz