środa, 28 maja 2008

uparcie do celu.

Dziś chyba coś osiągnąłem. Coś... o co długo walczyłem. Oddałem pierwszą kompletną dokumentację - projekt budowlany - samodzielnie prowadzony projekt przebudowy domu jednorodzinnego. Coś co 7 miesięcy temu było dla mnie czystym szaleństwem i rzeczą nie do osiągnięcia, stało się faktem. Nie utonąłem, dałem radę.


Często rozmyślam nad tym, czy czasem nie płacę zbyt dużej ceny ... gdyż prowadzę obecnie całkowicie samotniczy tryb życia - nie utrzymuję z nikim bliskich kontaktów, żadnych regularnych spotkań z tzw. przyjaciółmi. Uparłem się na swoje zadanie, które z zadziwiającą jak na mnie konsekwencją realizuję. Chwila...
Jakiś czas temu chyba obiecałem sobie coś, w chwili moich niepoprawnych eksperymentów ze świadomością... zaraz po snach o upadku z drzewa... obiecałem sobie, że udowodnię sobie samemu, że potrafię dobrze zorganizować sobie życie w aspekcie materialnym... długo nie potrafiłem sprostać tej obietnicy...do czasu gdy nie odkryłem słomy, gliny...mogę w tym osiąść, rezonuję z tym - i to się wszystko dzieje samo - coż ... nie wiem za bardzo jak się zachować... więc zaufam kolejom losu i głosom intuicji. Czuję, że jestem w czasie który znaczy się potrzebą inwestowania swoich wysiłków w tenże mój egoizmem przepojony świat.


Brak komentarzy: