Znów zaczynam pamiętać sny :-) Dziś miałem jeden z tych, które coś we mnie zmieniły, czegoś nauczyły, pokazały coś czego przecież nie mogłem znać. Mianowicie...
Śniło mi się, że miałem córkę, a sam byłem dość dojrzałym mężczyzną. Córce coś się stało, było jakieś podejrzenie, że z tego może nie wyjść - ale ta część snu była bardzo mało istotna i w ogóle praktycznie nie miała znaczenia. To co się liczyło to warstwa emocjonalna. Sen przedstawił mnie czemuś czego nigdy nie miałem okazji odczuwać - mianowicie relacji ojciec-córka, ojciec-dziecko. Te wrażenia wypełniły mnie po czubki palców... to chyba była miłość... taka czysta, bezwarunkowa...sprawiała iż chciałem oddać swojej córce ze snu wszystko, była najważniejsza, jej szczęście i zdrowie, ja się nie liczyłem. To było coś niesamowitego... coś co sprawiało, że byłem lekki i oczyszczony, rozgrzeszony... tak to było mocne, że do tej chwili unosi się echem.
Śniło mi się, że miałem córkę, a sam byłem dość dojrzałym mężczyzną. Córce coś się stało, było jakieś podejrzenie, że z tego może nie wyjść - ale ta część snu była bardzo mało istotna i w ogóle praktycznie nie miała znaczenia. To co się liczyło to warstwa emocjonalna. Sen przedstawił mnie czemuś czego nigdy nie miałem okazji odczuwać - mianowicie relacji ojciec-córka, ojciec-dziecko. Te wrażenia wypełniły mnie po czubki palców... to chyba była miłość... taka czysta, bezwarunkowa...sprawiała iż chciałem oddać swojej córce ze snu wszystko, była najważniejsza, jej szczęście i zdrowie, ja się nie liczyłem. To było coś niesamowitego... coś co sprawiało, że byłem lekki i oczyszczony, rozgrzeszony... tak to było mocne, że do tej chwili unosi się echem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz