poniedziałek, 5 listopada 2007

chwilowa erupcja zlej emocji.

Bywa tak, jak teraz, że zaczynam się wkurwiać... na całe bezsensowne życie wewnętrzne jakie prowadzie, na słabość swoją... i naprawde się wkurwiam... ze mam ochote rozpierdolic w drobny mak wszystkie chore relacje ktore zjadaja moja energie od srodka. Mam ochote rozjebac, zniszczyc swiat ktory na codzien probuje ratowac, za to ze stworzyl mnie nieszczesliwego ..i ze musze sie tego uczyc jak niedorozwiniete dziecko. Wkurwiam sie strasznie, Bog jeden wie jak bardzo. Na to rowniez, ze staram sie byc przyjacielem dla tak wielu ludzi...a sam jestem sam jak palec... moze po prostu dupa ze mnie... wole jednak byc sam niz sprzedawac swoja energie zyciowa w imie tzw. milosci - czyli w praktyce podpierania leniwego kulawego... jestem wkurwiony na maxa !!! Czy nikt na tym swiecie nie mysli tak jak ja ? Ciary ze zlosci mnie ogarniaja od duchowego belkotu ktory wyczytalem w madrych ksiazkach i uslyszalem od jeszcze madrzejszych ludzi... ze ego to esencja zla... ale niech ich pieklo pochlonie jak sa tacy swieci ...lacznie ze swoja najczystsza na świecie kurwa mac energia milosci ... widocznie nie doroslem do niej... jestem zly... bo nie wiem co czynic dalej.. motam sie jak slepy szczur... codziennie rzucam sie z motyką na słońce... i tocze boje... ale po co ? po co mi to wszystko ? Tylko po to zeby byc lepszym i pierwszym ? Przeraza mnie moja pustota... Nie nie ! JEstem taki kurwa ekologiczny i dobry ze sie rzygac chce od tej dobroci... Bo teko wymaga odemnie swiat. Zalosne. Swiat nic mi nie dal, nic procz marnej egzystencji... w ktorej i tak nie wiadomo o co chodzi... po co mam to zdychajace scierwo ratowac.. TAK BLUŹNIE !!! TAK, TO WŁAŚNIE ROBIE ! Nie podoba się ? To wypierdalać z bloga.
I żeby mi tu nie zaglądał nikt więcej.
We mnie tyle brudu, chamstwa i zła w najczystszej postaci.
Wątpie dokladnie we wszystko. Jak mozna tak zyc ? Jak mozna zyc iluzjami ? Samymi marzeniami? Ideami ? W ogoole nie czuje glebszego sensu... dlaczego warto ? Wszystko to smietnik... o prawdziwej, silnej i partnerskiej milosci to tylko slyszalem... na zycie pelna piersia nie mam czasu, bo wciaz robie cos zeby zyc pelna piersia za lat ileś... chcialem rzucic studia i podrozowac... ale to tez nie jest to.

Jedyne co wydaje mi sie ze jest prawidlowe... nie istnieje jeszcze... lata pracy by zbudowac zielona osade, w ktorej wychoduje swoje warzywa i zyl bede ze swoja partnerka... ale nie mam juz prawie sily.

Brak komentarzy: