niedziela, 9 września 2007

Myself.

Świat jest tak duży, tak interesujący, że Ciężko mi było być światem całym i żyć nim całym. Próbowałem. To nie moją naturą było. Zbudowałem więc na tym ogromnym świecie swój dom ze swego ciała, z tego jaki jestem. I nazwałem ten dom SOBĄ i powiedziałem, że ta część jest moją ostoją i schronieniem, że tutaj będe wracał odpocząć by zregenerować siły. Odznaczyłem to terytorium charakterystycznymi cechami, to miejsce jest moje - to widać - jest inne niż reszta, niż okoliczności, okolica, okoliczni. I pokochałem swój dom z chwilą gdy poznałem jego wartość, gdy dbać o niego zachciało mi się często. W moim domu ciepło, samotnie, możliwie... mój dom jest wszystkim co kiedykolwiek będe miał... to z nim bede w smierci mej godzinę...i to z nim będe się żegnać najczulej. Wieloktornie przyjdzie mi go odbudować... za każdym razem mój dom jest solidniejszy.

Dziś postawiłem kwiaty w oknie.

Brak komentarzy: