przejawienie jest aktualnie największym odkryciem jakie udało mi się poczynić. Perspektywa przejawiania-się jest narzędziem, które pozwala obserwować umysłem dziecka, wszystko co pojawia się w moim strumieniu rzeczywistości. Przychodzi mi na myśl porównanie z artystą, który eksperymentuje, poszukuje wyrazu,odkrywa wciąż przebierając w środkach. Twórczość zmienia się, przejawia pewne cechy... zawsze z pożytkiem dla twórcy. Być artystą to nie przywiązywać się do środków wyrazu, to być w jedności z tym co tworzysz... być swoim stworzeniem, czuć jak ono. Artysta jest wolny... jest wolny. Być wolnym tzn. być świadomym, niezależnym od strefy komfortu. Strefy, w której jest się bezpiecznym i gdzie wszystko ma swoje miejsce, jest określone i funkcjonalne. Odkrycie jest daleko poza strefą komfortu.
Odkrywając zjawisko przejawiania się uświadomiłem sobie retrospektywnie jak intensywnie u mnie ten proces przebiega. Aż do dziś nie potrafiłem go zaakceptować, próbując wiązać swój los z łachmanami wyobrażeń. Przejawianie się to ekspedycja duszy w materialny świat bezpośrednich doświadczeń, nie ma potrzeby tkwienia w jednym, jeśli poznałem już znaczenie. Z wielką radochą podnoszę wzrok na to co nadchodzi, jeszcze bezkształtne.
Nie ma odpoczynku od przejawiania-się, ponieważ odpoczywając po prostu przejawiasz się w odpoczywaniu. Jedyne co w człowieku jest zwykle zmęczone to poczucie zachwiania równowagi, stwierdzenie, że jest się na obcym terytorium. Zwykle biorą górę treści nieświadomie narzucając czas wycofania. Mówię NIE! Pragnę kontynuować przygodę! :) W tym moja siła i ogromna energia jaką czerpię z bycia po prostu na fali, bez względu na konsekwencje.
Udało mi się! :) Robię dokładnie to co robiłbym, gdyby za 3 dni miał być koniec świata :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz