wtorek, 8 lutego 2011

strumień rzeczywistości


dawno mnie tu nie było... tym razem piszę z innego mieszkania, z innego komputera...z innej rzeczywistości. Chciałem dziś zwerbalizować pewną idee, myśl... która próbuje ze mnie wykiełkować, a ja jakby nie podlewam jej wcale.

Czasami może się wydawać, że zasoby są ograniczone, że tort ma określoną ilość kawałków i że im więcej ludzi chętnych go zjeść tym mniej zostanie dla 'mnie'. Ten pogląd jest jak koleiny. Wpadam w nie codziennie po kilka razy... dopada mnie chęć rywalizacji, wyścigu po cel, pośpiechu. Rywalizacja i pośpiech są dla tych, którzy wierzą w tak przedstawiony 'tunel rzeczywistości'. I faktycznie zasada samospełniającej się przepowiedni zagwarantuje odpowiednie efekty.

Po doświadczeniach ostatnich kilkunastu miesięcy dochodzę do dość rewolucyjnego wniosku, że każdy człowiek zasadniczo żyje w swojej własnej rzeczywistości, zlinkowanej jedynie z równoległymi rzeczywistościami, przeżywanymi subiektywnie przez inne istoty. Złudzenie obiektywnie istniejącego świata na zewnątrz jest naprawdę perfekcyjne! Ale dziś jestem już pewien, że to jedynie złudzenie. Ten punkt widzenia zmienia naprawdę WSZYSTKO w obszarze tego 'co-jest-możliwe'. Jeżeli żyję w swojej własnej unikalnej rzeczywistości, stwarzanej w czasie rzeczywistym przez mój własny umysł zlinkowany z umysłami innych...to literalnie nie ma ograniczeń... poza tymi, które posiada mój własny system operacyjny zainstalowany dziś w mej głowie.
Powracamy tutaj również do koncepcji deficytu i obfitości. Życie w warunkach polskich przyzwyczaja człowieka do powszechnego poczucia 'niedoboru'. Zawsze czegoś brakuje. Idąc dalej.. cała cywilizacja zbudowana jest na koncepcie dóbr deficytowych. Ostatnio nawet zaczyna nam brakować środowiska, które warunkuje zjawisko Życia na tej planecie. Nie podoba mi się ta koncepcja! Jeżeli żyję w swoim tunelu...warunkowany programami, które uruchamiam w świadomości... to dlaczego nie wybrać programów, które stworzą mi rzeczywistość obfitości ?
Przypomina mi się mój ukochany sad jabłoniowy w porze jesieni. Ilość jabłek, które rodzi Ziemia w tamtym miejscu jest niezwykła... obfitość i bogactwo.

Nie muszę konkurować, ścigać się, śpieszyć ponieważ tak naprawdę nie jest to możliwe. Ci których postrzegam, żyją w swoich własnych rzeczywistościach warunkowanych ich własnymi wyborami i pragnieniami. Jeśli czegoś chcę... to wystarczy wstać i wziąć to sobie. Nie trzeba się w ogóle o nic martwić. Rzeczywistość jest na usługach umysłu... wystarczy skupić na niej jego moc.

Intencja... intencja ;)


2 komentarze:

JUra pisze...

Czyliś krok od przejścia na buddyzm :)

Noaidi pisze...

raczej nie przejdę już nigdy na nic :)