niedziela, 15 listopada 2009

self-marketing

od czasu gdy skończyłem 5 lat pozostałem w tamtym świecie, nadal chadzam po krawężnikach tańcząc z własnym cieniem... będąc jakże przekonanym, że to tak niezwykle istotna sprawa by przejść się po wszystkich krawężnikach w okolicy... Lubię słuchać szelestu liści pod stopami, gdy jesienią opuszczam szlaki leśne, próbować smaku deszczu ... lubię zmyślać setki metafor, które mają mi coś wyjaśnić...ale chyba w końcu nie wyjaśniają nic... kolorując mi jedynie momenty. Lubię słuchać Ani Dąbrowskiej i głęboko się zastanawiać jak to się stało że jestem facetem i słucham jej nałogowo. Kocham jej smutek.
Lubię dotykać kory drzew, będąc przekonanym, że drzewa lubią gdy je dotykam... zwłaszcza jabłoni. Mam sentyment do starych jabłoni, których kora miękka od mchów, gładka jak skóra kobiety. Lubie zmysły swoje, lubię patrzeć, słuchać, wąchać, dotykać... lubię kawiarnie w których sączy się jazz w półmrocznej atmosferze, pośród zagubionych słów, pół-słów, urwanych zdań... lubię jeść wtedy szarlotkę na ciepło z lodami i popijać grzańcem malinowym...mmmm malinowy grzaniec to mistrzostwo świata.
Lubię odkrywać siebie, sprawdzać się w nowych sytuacjach, podejmować wyzwania, realizować karkołomne plany, snuć wizje... błądzić wyobraźnią po krańcach kosmosu...i krańcach duszy... zastanawiając się czy to właściwie nie to samo miejsce ? Lubię zadawać setki pytań, dla samej przyjemności..nie oczekując zwykle odpowiedzi...
lubię gdy czas zaczyna płynąć poza mną... gdy patrze w oczy... w ogień... w wodę... w chmury. Lubię zmyślać niemożliwości, na poczekaniu opowiadać historie, których nie znam sam, i śmiać się dużo się śmiać. Lubię jeszcze setki rzeczy... ale najbardziej lubię lubić coś z kimś :-)

Chcę zbudować dom pod lasem, z gliny, z łąką na dachu, na której zakwitną latem maki... chciałbym by był to dom otwarty na gości, przyjaciół zmiany. Byłby w nim kominek i siedzisko w oknie...do oglądania zimy w grudniowe późne wieczory.

Tańczę czasami... w kontakcie i improwizacji :) gdyż co ? Gdyż lubię tańczyć :D

Umysł, duszę i serce mam otwarte starając się by były czyste... nie zbieram tam starych mebli i rzeczy niepotrzebnych. Świat wartościuję wedle siebie... nie uczestniczę w żadnym nurcie filozoficznym, religijnym czy jakimkolwiek innym, próbując improwizować i być dobrym surferem nie używając prawie nigdy grzebienia ;-)

Jestem życiowym szczęściarzem... moja praca jest jednocześnie moją pasją, decyduję o swoich losach sam, wyrażam się. Wciąż wierze we własne ideały, mając energię i siłę by zmieniać je w rzeczywistość. Wierzę w ludzką dobroć i czyste intencje, bywam przez to naiwny.

2 komentarze:

kala.bochenek pisze...

hehe, a ja to już gdzieś widziałam :P

Noaidi pisze...

brakuje tylko "zarząd/dyrektor" muuhah :D