Tyle się dzieje, że nawet nie próbuję się zastanawiać czy mam na to siły... lęcę z wiatrem, którego kierunek jest mi drogi...ile mam sił w rękach trzymam swoją paralotnię, by ulecieć jak najdalej. Znów zaczynam żyć w zgodzie ze swoim charakterem, uzdolnieniami i marzeniami. Mam świadomość tego czego chce od życia...wiem jakie kroki muszę postawić, jak działać by być być tak jak chce. Obserwuję i i słucham - pozornie chaotycznych informacji... czasem dialog obcych ludzi, jest tu tylko dla mnie... czasem anagdotka czyjaś zmienia moje życie studenckie - tak było z pomysłem na indywidualny tok studiów - który prawie już jest mój.
Straciłem w tym rozeznanie ;-) po prostu jestem w tym i podoba mi sie to co sie dzieje... delikatnie pomagam i koryguje.. ale nie walcze z niczym i nikim...świat jakby ukłania się przed moimi marzeniami...pozwalając mi spełniać każde jedno po kolei.
To dla mnie tak oczywiste, że wiara kreuje rzeczywistość... niezłomna i pełna wiara dziecka w słuszność sprawy! Niczym woda, zawsze znajduje ujście a więc i drogę ku morzu.
Uważam, że największym moim sukcesem jest to, że naprawde po raz pierwszy w życiu wiem czego chce !! czego dokładnie i w jakiej formie. Bogu dzięki, ze dane mi bylo poznac te prawdy w tak mlodym wieku. Reszte zycia zainwestuje w budowanie tych wartosci....oraz wyszukiwanie ich w swiecie.
Samotność stała się mniej dotkliwa, jest do przeżycia. W pewnym sensie jest mi cenna, dająć przestrzeń i nieograniczoną wolność. Nauczyłem się tylu rzeczy!
Wiem już, co to znaczy być facetem - podpatrzyłem. wiem już, czym jest łagodna siła. Wciaz sie ucze opanowywać ten żywioł w sobie oddalając strach...już go prawie nie ma.
Rozpoznaję już erupcje emocji...i literalnie wiem, co tzn 'kierować się sercem'. To wręcz fizyczne odczucie...pulsująca energia niczym magnez.
1 komentarz:
mozna sie tylko usmiechnac i cieszyc Twoim szczesciem :]
Prześlij komentarz