poniedziałek, 25 sierpnia 2008

Rower.

wieczorne smutki przelewają się ze szklanki. wieczorami tracę oddech.
przyznam...idę trochę na pamięć, trochę za ciosem... jak na rowerze..oczy szeroko otwarte, ręka zawsze na hamulcu...gotów zatrzymać się w każdej chwili jeśli tylko warto będzie rzucić to co wiozę ze sobą... dziejszego wieczora raczej kolejny raz kiedy nie wcisnąłem hamulca... migiem przeskoczę do jutra... nie pamiętając właściwie momentu przejścia...a szkoda.
Rozpędzonym rowerem przemykam przez to miasto... każdemu patrzę w oczy...te 4 sekundy..czasami wygrywam tę potyczki... chcę kiedyś spojrzeć i przegrać na zawsze... powiedzieć...to Ty... znam Cię, chociaż widzę pierwszy raz...i uśmiech wyręczy słowa..marzę. ze to się stanie.

1 komentarz:

kala.bochenek pisze...

...................
!!!