sobota, 9 sierpnia 2008

Nauki z życia samego płyną.

hejże ho:-)
Zamykam kolejny cykl mojego żywota ;-) Bóg jeden raczy wiedzieć jak bardzo mnie ten rok zmienił, jak wiele poświęcenia kosztował, jak dużo zyskałem. Bez żadnych wątpliwości jestem szczęściarzem... teraz to naprawdę czuje, ze z nieba wycelowano we mnie wiązkę pomyślności z małym załączniczkiem... "ps" małymi literkami... - "... na wszystko sobie ciężko zapracujesz". I jestem naprawde wdzięczny za to ze mi manna z nieba nie leci, że musze uczciwie zapracować na swój sukces. Wiara we własne siły mimo wszystko, konsekwencja i poświęcenie. Ta mieszanka ugina całą rzeczywistość ... zaczyna się współuczestniczyć w procesie kreacji tego świata... ten akt woli wymaga dużej energii, ale warto ! OJ JAK WARTO.
Właściwie stoję dziś w miejscu o którym nie zdołałem pomarzyć rok temu, nie przypuszczałem że to tak szybko się zakręci. Spotkałem wspaniałych ludzi, którzy mi pomogli... dali mi szansę na to bym się sprawdził...i stanąłem na głowie, żeby się sprawdzić ;-) Czuje ogromne zmęczenie, ale też morze satysfakcji...że mimo tylu problemów, potknięć i zwątpień... miałem dosyć wiary i determinacji by przeć do przodu ;-)
Dziękuje.

Brak komentarzy: