Do kogo mam iść, by się poradzić ? Z kim rozmawiać w kwestiach, które tak bardzo są dla mnie ważne. Gdzie się zatrzymać w poznawaniu prawdy ? Kto mi ochroni przed złym skutkiem zbyt szybko poznanej prawdy o świecie.
Informacja ... to coś więcej niż przeczytane słowa, usłyszane zdania. Informacja tak naprawdę zaczyna żyć gdy staję się częścią świadomości codzienniej, tej która JEST cały czas pod ręką...świadomość nie jest wiedzą... wiedzę się zapomina, zmienia... świadomość jest cały czas... przez nią rozumie się wszystko... ona stwarza wszechświaty... bańki... w których żyją ludzie. Ci którzy z potrzeby serca chcą żyć w swojej... muszą opuścić zbiorową bańkę wiecznej zabawy, głupawego uśmiechu czy pogoni za nieuchwytnymi celami zniewolonej większości.
Informacja prowadzi do świadomości... świadomość do samotności... gdzie milczenie staję się coraz większą koniecznością... milczenie lub żart. Milczenie, gdyż już nie czas na dawne rozmowy, tematy nieważne lub fałszywe. Żart - bo wszystko już przestało mieć znaczenie I jak w tym powiedzeniu "gdy stoisz po kostki w gównie, zostaje już tylko tańczyć" masz ochotę korzystać z chwili która Ci dana.
[coś się stało - miałem zawrót głowy]
Jakże to dojmujące doświadczenie uświadomić sobie, że wszystko co wiem o świecie to kłamstwo... wszystko w co zawsze wierzyłem jest nieprawdą... i patrze w oczy ludziom w autobusie...i nie widzę nic.... wciąż szukam spojrzeń... nie wiem czego oczekuję... ale z pewnością czekam na coś... na błysk świadomości... podobnej bańki... podobnego rozumienia i doświadczania...
Jakże to dojmujące doświadczenie, nie móc wesprzeć się na niczym... wszystkie poręcze okazały się być podsunięte. Religia, filozofia, okultyzm - wszystko to spreparowano by odsunąć człowieka od prawdy o jego naturze i przeznaczeniu. Jakże to silne doświadczenie buntować się przeciwko całemu światu, przeciwko bezmyślności. Głuchy krzyk w ciemności. Czy jest tu ktoś ?
Jakże to mocne doświadczenie, chcieć poznać ten system od wewnątrz, grać na jego zasadach, wciąż dawać się tłamsić i zniewalać w jednym tylko celu... bo tą wiedzę kiedyś obrócić przeciwko niemu. Wciąż nie wiem dlaczego tak chce bardzo to zrobić... nie daje mi to nic, żadnego szczęścia radości... czuję tylko ogromną potrzebę czynienia tego co uważam za słuszne... czuję potrzebę walki o człowieka by mógł rozkwitać. Tak bardzo chciałbym zobaczyć za swojego życia ludzi, którzy wrócili do łona swojej Matki, Matki Ziemi ... tylko ona da człowiekowi to co mu potrzebne.
Jak wiele niepewności... jak bardzo potrzebuję siły i wiary w to, że czynię słusznie...
Wiem, że za kilka lat dojrzeję do tego by nie skarżyć się... póki co, wciąż jedną noga jestem w starym świecie, gdzie rodzina i dobrobyt finansowy to najwyższe dobro. Postanowiłem sobie w duchu, że nie pocznę dziecka póki nie będę mógł zagwarantować mu bezpiecznej i wolnej przyszłości. Jakże ojciec mógłby dopuścić do tego, żeby jego syn miał przeciwko sobie cały świat... jak to możliwe ? Nie wiem. Dokładnie to sobie uświadamiam... każdy człowiek, żyje by stworzyć dobrą przyszłość swoim dzieciom... by te miały siłę, moc, mądrość i wiarę w stworzenie dobrej przyszłości dla swoich dzieci. Życie staje się pewnego rodzaju ofiarą. Jak dobrze, że Ciebie blogu piszę... dopiero teraz to wszystko mi się układa we wzory i powiązania.
Każdy powinien zacząć od siebie, od zbudowania swojej przestrzeni wolności i niezależności... każdy komu cenny jest los Ziemi i jej dzieci - ludzi.
To pewne.
Informacja ... to coś więcej niż przeczytane słowa, usłyszane zdania. Informacja tak naprawdę zaczyna żyć gdy staję się częścią świadomości codzienniej, tej która JEST cały czas pod ręką...świadomość nie jest wiedzą... wiedzę się zapomina, zmienia... świadomość jest cały czas... przez nią rozumie się wszystko... ona stwarza wszechświaty... bańki... w których żyją ludzie. Ci którzy z potrzeby serca chcą żyć w swojej... muszą opuścić zbiorową bańkę wiecznej zabawy, głupawego uśmiechu czy pogoni za nieuchwytnymi celami zniewolonej większości.
Informacja prowadzi do świadomości... świadomość do samotności... gdzie milczenie staję się coraz większą koniecznością... milczenie lub żart. Milczenie, gdyż już nie czas na dawne rozmowy, tematy nieważne lub fałszywe. Żart - bo wszystko już przestało mieć znaczenie I jak w tym powiedzeniu "gdy stoisz po kostki w gównie, zostaje już tylko tańczyć" masz ochotę korzystać z chwili która Ci dana.
[coś się stało - miałem zawrót głowy]
Jakże to dojmujące doświadczenie uświadomić sobie, że wszystko co wiem o świecie to kłamstwo... wszystko w co zawsze wierzyłem jest nieprawdą... i patrze w oczy ludziom w autobusie...i nie widzę nic.... wciąż szukam spojrzeń... nie wiem czego oczekuję... ale z pewnością czekam na coś... na błysk świadomości... podobnej bańki... podobnego rozumienia i doświadczania...
Jakże to dojmujące doświadczenie, nie móc wesprzeć się na niczym... wszystkie poręcze okazały się być podsunięte. Religia, filozofia, okultyzm - wszystko to spreparowano by odsunąć człowieka od prawdy o jego naturze i przeznaczeniu. Jakże to silne doświadczenie buntować się przeciwko całemu światu, przeciwko bezmyślności. Głuchy krzyk w ciemności. Czy jest tu ktoś ?
Jakże to mocne doświadczenie, chcieć poznać ten system od wewnątrz, grać na jego zasadach, wciąż dawać się tłamsić i zniewalać w jednym tylko celu... bo tą wiedzę kiedyś obrócić przeciwko niemu. Wciąż nie wiem dlaczego tak chce bardzo to zrobić... nie daje mi to nic, żadnego szczęścia radości... czuję tylko ogromną potrzebę czynienia tego co uważam za słuszne... czuję potrzebę walki o człowieka by mógł rozkwitać. Tak bardzo chciałbym zobaczyć za swojego życia ludzi, którzy wrócili do łona swojej Matki, Matki Ziemi ... tylko ona da człowiekowi to co mu potrzebne.
Jak wiele niepewności... jak bardzo potrzebuję siły i wiary w to, że czynię słusznie...
Wiem, że za kilka lat dojrzeję do tego by nie skarżyć się... póki co, wciąż jedną noga jestem w starym świecie, gdzie rodzina i dobrobyt finansowy to najwyższe dobro. Postanowiłem sobie w duchu, że nie pocznę dziecka póki nie będę mógł zagwarantować mu bezpiecznej i wolnej przyszłości. Jakże ojciec mógłby dopuścić do tego, żeby jego syn miał przeciwko sobie cały świat... jak to możliwe ? Nie wiem. Dokładnie to sobie uświadamiam... każdy człowiek, żyje by stworzyć dobrą przyszłość swoim dzieciom... by te miały siłę, moc, mądrość i wiarę w stworzenie dobrej przyszłości dla swoich dzieci. Życie staje się pewnego rodzaju ofiarą. Jak dobrze, że Ciebie blogu piszę... dopiero teraz to wszystko mi się układa we wzory i powiązania.
Każdy powinien zacząć od siebie, od zbudowania swojej przestrzeni wolności i niezależności... każdy komu cenny jest los Ziemi i jej dzieci - ludzi.
To pewne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz