piątek, 7 grudnia 2007

Kilka myślii z chwil minionych.

Dawno nie pisałem, a to przecież najgęstsza zupa w której pływam od wielu lat.

Architektura.
Udało mi się, jestem architektem. W sensie, że się nim czuję, bycie architektem to stan umysłu, w którym posiadasz narzędzia i świadomość konsekwencji. Zapracowałem sobie na szacunek do samego siebie, jestem pewny siebie i zdeterminowany. Coraz częściej jestem dumny ze swojej pracy, bez względu na zewnętrzne opinie gdyż mam świadomość ewolucji świadomości jaka owa praca wywołała, te twory stanowią emanację mojej drogi. To dopiero początek.

Bóg.
"Zrozumieć przestrzeń to: zrozumieć Boga" - jakże to krótkie zdanie pomogło mi zacieśnić jeszcze do tej pory luźne związki między architekturą a sferą duchową. Dziś zaczynam widzieć Boga w każdym najmniejszym punkcie kreacji której codziennie doświadczam - świata materialnego. Zrozumiałem na czym polega szczęście i sens życia ludzi... to takie proste i powtarzane przez wszystkich... ale w końcu to zrozumiałem i przyswoiłem. Szczęście polega na sięganiu po swoje największe marzenia, a sens życia zamyka się w twórczości...w akcie stwarzania czegoś z marzeń, myśli... marzenia i twórczość... chyba nierozerwalne pojęcia. By tworzyć trzeba marzyć, by marzyć wciąż trzeba te marzenia tworzyć i oglądać.
Rozumiem już, że człowiek jest AŻ człowiekiem, istotą doskonałą stworzoną na dokładny obraz boski, rozumiem że jego przeznaczeniem jest przerosnąć swojego ojca stworzyciela. Wiem i czuję ogrom swoich możliwości, siłę swoich myśli i marzeń... rozpocząłem świadomą wędrówkę ku doskonałości, w której człowiek jest partnerem Boga w kreacji. Być może dlatego tak kocham świadomość, że jestem architektem i dane mi jest i będzie kreowania świata materialnego.

Przyroda.
Po wielu latach zabawy w new age, hinduism, zen, buddyzm, magie chaosu, okultyzm, szamanizm doszedłem do ostatecznej konstatacji, z której widać najrozleglejszą perspektywę, mianowicie, że bliski kontakt z przyrodą jest najpotężniejszym czynnikiem wpływającym na świadomość człowieka. Jest to "gest pustej ręki" czyli zwalnia człowieka ze wszystkich rytuałów, pośredniczenia, wymogów przez lata promowanych... przyroda pozwala Ci być sobą i odkrywa przed Tobą tajemnice kosmosu.

Ego.
Mam ogromne ciągotki do władzy. Zauważyłem, że ciągle mi się zdaje, że wiem więcej i lepiej. Zbyt mocno angażuję się w polemiki i dyskusje. Jestem wybuchowy, kotłuje się we mnie gar złości. Mam spięte całe ciało - ale wiem od czego to wszystko... od szybkości życia... czekam tylko ferii i wakacji, by zwolnić pięciokrotnie.

Brak komentarzy: