
Gwiazda w swoim cyklu życia wyróżnia kilka faz. Zagęszczanie się materii, rozbłysk energii, wypromieniowanie energii, później staje się napęczniałym ostygłym czerwonym olbrzymem...by potem skurczyć się nagle i w oślepiającym cały okoliczny kosmos niczym latarnia oddać ostatnie tchnienie jako supernova. Jednak w kosmosie nic nie ginie. Uwolnione obłoki gazów kiedyś znów zostaną zintegrowane przez grawitację kolejnego zagęszczającego się ośrodka. Nic nie jest wieczne w tym stworzeniu Boskim... wszystko lekko na palcach, tańczy walca, jak chce poeta.
Dziś na moim niebie świeci jedna z takich supernovych, znacząc punkt w dziejach.
1 komentarz:
:}
Prześlij komentarz